Dom
Jak dbamy o stół po zmianie: od żetonów po lampy
Po zamknięciu
Pół godziny po ostatnim rozdaniu

Sylwester Pawłowski zaczyna od liczenia żetonów. Stos po stosie, kolor po kolorze, wszystko zapisuje w notesie na górze stołu. Gdy liczby się zgadzają, przechodzi do kart: zbiera talie z czterech stołów, układa je w pudełkach i wkłada do szafy w odpowiedniej kolejności. W szafie każda talia ma swój numer i swoje miejsce.
Potem przychodzi pora na lampy. Dwoje krupierów podchodzi z miękkimi ściereczkami i przeciera klosze, ponieważ kurz osadza się na nich szybciej niż na czymkolwiek innym. Jedna lampa nad stołem pierwszym ma starą, mosiężną nóżkę, którą trzeba wypolerować osobno, bo inaczej ciemnieje. To zajęcie zajmuje kwadrans, ale nikt go nie pomija.
Ostatni rzut oka
Sukno i podłoga
Sukno szczotkuje się szczotką o krótkim włosiu, zawsze w jedną stronę. Podłogę zamiata się wieczorem, a myje rano, kiedy deski są jeszcze chłodne. Dywan przy wejściu trzepie się raz w tygodniu, w poniedziałek, gdy lokal jest otwarty, ale goście przychodzą rzadziej. Tak zaplanowaliśmy, żeby nikt nie siedział w kurzu.
Światło gaśnie po kolei
Sylwester gasi lampy po kolei, od najdalszej do najbliższej wejścia. Zanim zgasi ostatnią, staje na progu i rzuca okiem na salę. Mówi, że to sprawdzian: jeśli wszystko wygląda tak, jakby nikt tu nie grał, dzień został zamknięty prawidłowo. Potem przekręca klucz.
Rano wszystko zaczyna się od początku, tylko w odwrotnej kolejności: najpierw światło, potem sukno, potem talie.
Gdy ktoś pyta, dlaczego tak wiele uwagi poświęcamy sprzątaniu, odpowiadam, że w naszym domu porządek jest częścią gościnności. Kto wchodzi do czystej, uporządkowanej sali, od razu wie, że może się rozluźnić. Kto widzi bałagan, czuje się zobowiązany coś zrobić.
W poniedziałki, gdy sala jest pusta, krupierzy ćwiczą rozdania bez gości i porównują, jak który układa karty, żeby wszyscy robili to podobnie.