Zdjęcia
„Zdjęcia z lokalu”: kilka wieczorów w kadrach
Z domu
Jadalnia, salon i kuchnia
Na zdjęciach dom wygląda spokojnie, a przecież w piątek o dwudziestej drugiej ledwie znajduję wolne krzesło. Ale tak właśnie wygląda spokój w górach: pełna sala i nikt nie podnosi głosu.
Kasia, bywam od ferii do ferii
O zdjęciach
„Skąd te kadry”

Wszystkie kadry zrobiono w ciągu kilku zwykłych tygodni, zimą i poza nią. Fotograf przychodził pod wieczór, siadał w rogu jadalni i pracował po cichu, nie przerywając nikomu kolacji ani gry. Osoby, które nie chciały być na zdjęciach, widać tylko w ułamku: dłoń, rękaw, ramię. Reszta to karty, talerze i światło lamp.
Część fotografii jest ciemna, i tak ma być. Salon gier oświetlamy tak, by jasno było przy suknie, a nie na twarzach, więc kadr oddaje to, co zobaczysz po wejściu. Jeśli któryś wydaje ci się zbyt mroczny, odczekaj kilka minut w prawdziwej sali: wzrok przywyka i okazuje się, że widać wszystko.
Nie dopracowywaliśmy zdjęć w żadnym programie do granic wiarygodności. Belki w rzeczywistości są nieco jaśniejsze, sukno trochę bardziej zielone, a różnica jest niewielka. Przyjdź, a zobaczysz dom takim, jaki jest przy pełnej sali: z nartami w stojakach, szalikami na wieszakach i kubkami na parapetach.
Na kilku kadrach widać ślady górskich wieczorów, na przykład mokre rękawice na piecu, śnieg na podłodze przedsionka i buty w szeregu przy suszarce. Zostawiłem je celowo, bo mówią o domu więcej niż uśmiechy do obiektywu. Gdyby jakiś kadr pokazywał to, czego pokazywać nie wolno, napisz, a zniknie jeszcze tego dnia.
Nowe zdjęcia dodajemy co sezon. Starsze trafiają do albumu w przedsionku, gdzie można je oglądać przy herbacie.
Każdy z kadrów podpisaliśmy tak, żeby osoba korzystająca z czytnika ekranu też wiedziała, co na nim widać.













