Ludzie

Pytanie z przedsionka: czy można wejść w butach narciarskich?

Zimą w przedsionku najczęściej słyszymy jedno pytanie: czy można wejść w butach narciarskich. Odpowiedź brzmi: nie, ale mamy kapcie.

Pytanie gościa

Nie, ale mamy kapcie

Dwaj uśmiechnięci mężczyźni pozują w eleganckim wnętrzu

Buty narciarskie są wspaniałe na stoku i okropne na posadzce. Stukają, ślizgają się i zostawiają ślady, które potem zbieramy przez godzinę. Dlatego Renata Skiba przy drzwiach prosi o ich zdjęcie, a w szafce pod ladą trzyma kilkadziesiąt par kapci w różnych rozmiarach. Kapcie są czyste, ciepłe i nikt ich nie liczy.

Kto przyszedł ze stoku, ma w kieszeni skarpety, które często są mokre. Renata proponuje wtedy parę zapasowych, suchych, z wełny. Gość siada na ławce, zdejmuje buty, zakłada kapcie i po minucie wygląda jak ktoś, kto od zawsze tu bywał. Tak działa ten dom: dzięki drobnym uprzejmościom obcy człowiek szybko przestaje być obcy.

Narty, kijki i snowboardy

Stojaki przy wejściu

Narty i snowboardy stawia się w stojakach przy wejściu. Kijki trafiają do kosza, a kaski na półkę nad suszarką. Wszystko jest widoczne z miejsca, w którym stoi Renata, więc nikt nie boi się, że coś zginie. Jeśli ktoś przyjechał z drogim sprzętem, może go zostawić w składziku, ale prosimy, żeby zamknął go na kłódkę.

Mokre kurtki

Kurtki wiesza się w suszarni, żeby nie moczyły oparć foteli i nie zostawiały wilgoci na suknie. Rękawice kładzie się na ciepłej półce nad piecem, a szaliki na haczykach przy drzwiach. Po dwóch godzinach wszystko jest suche, a gość wychodzi w ciepłej kurtce, co w mrozie ma niemałe znaczenie.

Jeśli masz więcej pytań o to, co zostawić w przedsionku, a co zabrać do środka, zapytaj Renatę. Zna odpowiedzi na wszystko.

Zimą w przedsionku jest zawsze ciepło, bo Renata nie lubi widzieć gości z czerwonymi policzkami i trzęsącymi się rękami. Kominek w rogu pali się od rana, a na ławkach leżą koce w kratę. Gość, który wszedł z mrozu, po pięciu minutach wygląda jak ktoś, kto siedzi tu od kolacji.